Pokazywanie postów oznaczonych etykietą online. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą online. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 września 2017

Plan komunikacji kryzysowej w przypadku ataku cybernetycznego

Atak cybernetyczny na Międzynarodowy Fundusz Walutowy - FBI prowadzi śledztwo. Brytyjska służba zdrowia, niemieckie koleje i francuska fabryka samochodów ofiarami zmasowanego ataku hakerów. Wielki atak cybernetyczny paraliżuje Ukrainę.

W mediach coraz więcej informacji o skutkach ataków cyberprzestępców.

Wiesz, że jedno z największych zagrożeń dla bezpieczeństwa Twojej firmy pochodzi z Internetu?

Chodzi o ataki cybernetyczne, które polegają na podstępnym opanowaniu informatycznej infrastruktury firmy w celu monitorowania, wykradzenia, podmiany, uszkodzenia lub zniszczenia danych znajdujących się na komputerach i w sieci firmy oraz przejęcia kontroli nad kluczowymi elementami infrastruktury technologicznej.

Przykładem takiego ataku może być kradzież danych osobowych klientów firmy w celu ich sprzedaży lub wykorzystania do oszustw finansowych, na przykład wyłudzenia kredytów bankowych.

Udany atak cybernetyczny może utrudnić lub sparaliżować działalność firmy, funkcjonowanie miasta, regionu lub państwa.

piątek, 7 października 2016

6 sygnałów, że Twój szef wie za mało o PR online

Zdarzyło się, że z trudnością opanowałeś śmiech kiedy Twój szef powiedział coś niemądrego o PR online? Wytrwałeś dzielnie do końca rozmowy? Wychodząc nie pomyliłeś okna z drzwiami?

To nie zawsze wina szefa. Świat mediów i PR szybko się zmienia. Coś co było normą kilka lat temu, dziś już się nie sprawdza.

Oto 6 sygnałów, że Twój szef wie za mało o PR online:

1. "Potrzebujemy więcej informacji prasowych!"

To zły znak kiedy szef domaga się większej liczby informacji, szczególnie tych zaczynających się od "Z ogromną przyjemnością informujemy, że" lub "Jesteśmy dumni, że...". W takich informacjach najczęściej brakuje faktów, które mogą zainteresować media.

Duże firmy wysyłają mediom informacje prasowe, bo takie jest oczekiwanie rynku. Małe i średnie firmy powinny ograniczyć się do sytuacji kiedy mają coś naprawdę ważnego do zakomunikowania.

Jeśli szef się upiera, przygotuj i wyślij kilka informacji o waszych sukcesach, żeby udowodnić, że nie tędy droga. Pokaż na przykład, że ich publikacja na firmowej stronie WWW nie zwiększa liczby odwiedzin. Powiedz ile kosztuje przygotowanie jednej informacji i co możesz zrobić, żeby osiągnąć lepsze efekty, na przykład napisać i opublikować artykuł na firmowym blogu.

sobota, 25 lutego 2012

21 pytań do eksperta mediów społecznościowych – część 2/2

Jeśli znasz w Internecie co najmniej pięć osób, jedna z nich prawdopodobnie nazywa siebie ekspertem mediów społecznościowych. Jak sprawdzić czy tak jest naprawdę? Najprościej zadać serię celnych pytań.

W pierwszej części podałem 10 pytań do eksperta mediów społecznościowych – dziś druga porcja pytań sprawdzających jego kompetencje.

1. Gdzie mogę Cię znaleźć w Internecie?

Szukasz kontaktu z praktykiem, nie teoretykiem. Postaw na człowieka, którego "widać i słychać" w Internecie.

Odwiedź jego profile na Twitterze i Facebooku. Czy zachęcają do kontaktów?

Czy ekspert ma fan page? Czy widać interakcje z internautami czy ekspert rozmawia sam ze sobą? Jest na Twitterze? Ilu ma znajomych? Jak często tweetuje? Czy widać w strumieniu symbole @ i RT? Powinny być.

sobota, 11 lutego 2012

21 pytań do eksperta mediów społecznościowych - część 1/2

Media społecznościowe... Co to takiego, panie ekspercie?

Kolekcja stron WWW, które ułatwiają ludziom znaleźć w Internecie wszystko co najlepsze? Długa ręka pop kultury, dzięki której można nawiązywać znajomości, dyskutować i komentować bez cenzury to, co się dzieje? Idealne miejsce spotkań podobnie myślących ludzi, aby dzielić się wartościowymi – ich zdaniem – informacjami?

Nie ma jednej odpowiedzi. Nawet Wikipedia podaje kilka definicji mediów społecznościowych.

Media społecznościowe – wiesz, że musisz się za to zabrać. Czytasz o tym, rozmawiasz z przyjaciółmi i jak każdy laik wpisujesz w Google "ekspert+mediów+społecznościowych" i gotowe.

Strona WWW eksperta wygląda nieciekawie, ale to ekspert, więc się zna. Wysyłasz e-mail, bo telefonu nie ma i czekasz.

Ekspert odpisuje szybko i robi na Tobie piorunujące wrażenie – widać, że wie o czym mówi. Na pewno?

Wiesz o co pytać?

wtorek, 27 września 2011

11 rzeczy, których nie lubi konsultant mediów społecznościowych

Niektórzy fantazjują, że konsultant mediów społecznościowych łatwo zarabia duże pieniądze – nie wiedzą, że to jedno z najbardziej absorbujących i stresujących zajęć na świecie.

Honorarium jakie otrzymuje konsultant mediów społecznościowych – za godziny i wysiłek włożony w komunikację online – jest niskie w porównaniu do wielu innych profesji.

Oto 11 rzeczy, których nie lubi konsultant mediów społecznościowych:

1. Tempo pracy często zapiera dech w piersiach.

Twoja wiedza o mediach społecznościowych, kontakty i publikowane materiały szybko się starzeją – wszystko wymaga częstej i systematycznej aktualizacji. Jeśli wypadniesz z obiegu na miesiąc lub dwa, przez przypadek lub z własnej woli, przeoczysz kilka znaczących nowinek – nie jesteś już tak dobry jak wcześniej.

sobota, 10 września 2011

Czego nauczyło mnie pisanie bloga

Kiedy zaczynałem pisać blog Kryzys Online 30 sierpnia 2010 roku nie miałem zielonego pojęcia w co się pakuję. Ponieważ to setny wpis na blogu, pozwalam sobie opowiedzieć czego się w tym czasie nauczyłem.

Miała być książka

Wpisy na blogu miału być szkicem książki o roboczym tytule "TERAZ – Zarządzanie kryzysem online". Tydzień po napisaniu pierwszego rozdziału zorientowałem się, że porywam się z motyką na słońce. Rozmowa z wydawcą ostudziła mój zapał – tyle się pisze na ten temat! Zacząłem częściej czytać blogi innych autorów piszących o komunikacji online. Blog czy książka – kalkulowałem wszystkie plusy i minusy.

Blog nie czeka na czytelnika jak książka na półce w księgarni lub bibliotece – to żywy, dynamiczny organizm. Blog pozwala na więcej – mogę pisać nie tylko o sticte zarządzaniu kryzysem w Internecie (bo tak chce wydawca), ale komentować inne aspekty komunikacji online. Blog nie wie co to znaczy czekać na "nowe wydanie". I co najważniejsze, na blogu można porozmawiać z czytelnikami.

poniedziałek, 11 lipca 2011

Arsenał medialnych pocisków online

Mamy dzisiaj trzy rodzaje mediów. Media kontrolowane przez firmę, czyli media własne (lub prawie własne), w których właściciel kontroluje treść i formę komunikacji z klientami. Proste przykłady takich mediów to całkowicie kontrolowane: oficjalna witryna WWW, autorski blog lub częściowo kontrolowane: firmowy profil na Twitterze lub strona fanów na Facebooku.

Są jeszcze płatne media (prasa, radio, telewizja, billboardy), za pośrednictwem których firma przekazuje klientom komunikaty o swoich produktach i usługach. Każdy czytelnik gazet, telewidz i radiosłuchacz ma kontakt z tymi przekazami w reklamach i sponsoringu.

Trzecia kategoria to media pozyskane (earned media), w których autorami informacji i komentarzy o firmie są Twoi klienci. Istotą tych mediów jest tworzenie treści, które są chętnie reprodukowane na innych witrynach WWW i blogach lub przekazywane w mediach społecznościowych.

Jeżeli zgodzisz się z takim podziałem, możesz uznać, że media pozyskane są najtrudniejsze do opanowania i niezbyt potrzebne, szczególnie kiedy masz silną markę. Ale popatrzmy na to inaczej: Czy będziesz mieć zaufanie do reklamy największej, najbogatszej i najbardziej popularnej firmy w branży? A może bardziej skłonny jesteś uwierzyć słowom Twojej rodziny i przyjaciół?

poniedziałek, 16 maja 2011

15 praktycznych operatorów Google

Operatory Google to proste komunikaty wpisywane do okna wyszukiwarki przed interesującą nas frazą, pomagające dokładnie opisać jakich informacji szukamy w Internecie.

Oto lista 15 operatorów, z których korzystam najczęściej:

1. "Szukana fraza"

Operator wyszukuje tylko wyrażenia/hasła umieszczone w cudzysłowie. Idealne rozwiązanie kiedy poszukiwana fraza jest niejednoznaczna i łatwo ją z czymś pomylić. Na przykład:

   "dobry plan kryzysowy"

Operator poszuka tylko "dobrych planów kryzysowych" i wykluczy z wyników złe :-)

poniedziałek, 14 lutego 2011

Skuteczna komunikacja kryzysowa online

Zebranie zaczęło się od narzekania na relacje w mediach o ostatnim kryzysie. Prezes firmy pokazywał zdjęcia publikowane w Internecie, pierwsze strony w gazetach i cytował ostre komentarze ekspertów zarządzania kryzysem. Z uwagą słuchałem jego wystąpienia.

Prezes jest wybitnym fachowcem. Zatrudnia naprawdę dobrych pracowników. Firma odnosi wiele sukcesów. Nie mam wątpliwości, że wszyscy doskonale wiedzą jak ważna jest komunikacja w kryzysie. W skutecznej komunikacji przeszkodziły tym razem emocje i niedocenienie serwisów społecznościowych.

Trzy wnioski:

1. Nawet najlepsze decyzje nie przyniosą w zarządzaniu sytuacją kryzysową dobrych efektów bez efektywnej komunikacji, także online.

2. Współpraca w komunikacji, harmonizacja decyzji i "interoperatywność" są największymi wyzwaniami w zarządzaniu sytuacją kryzysową.

3. Najtrudniej o zgodę w sprawie szybkości reakcji i wyboru priorytetów.

piątek, 28 stycznia 2011

James Bond w Internecie

Mówisz, że chcesz być Jamesem Bondem Internetu? I nie łamać zasad etyki w biznesie? I nie być na bakier z dobrymi manierami? I nawet nie naruszać Kodeksu Boziewicza?

Oto 10 narzędzi, które pozwolą Ci z czystym sumieniem śledzić pozycję i poczynania konkurencji:

1. Google Alerts informuje - zgodnie z wpisanymi hasłami - co dzieje się u konkurencji i co robią kluczowi pracownicy.

2. Statbrain zbiera i analizuje dane z setek witryn, bierze pod uwagę linki do Twojej strony WWW i Alexy, która prowadzi ranking najpopularniejszych stron w Internecie korzystając z programu szpiegującego Alexa Toolbar. Otrzymane dane trzeba traktować orientacyjnie. Najpierw sprawdź wynik Twojej witryny i porównaj z wynikami wewnętrznego licznika odwiedzin. Otrzymany współczynnik możesz potem wykorzystać do wyliczenia prawdziwej liczby wizyt na stronach konkurencji.

3. XinuReturns pokazuje jakie wyniki witryna osiąga w popularnych wyszukiwarkach i na stronach portali społecznościowych. Jak wypadasz na tle pięciu największych konkurentów?

czwartek, 30 grudnia 2010

Komunikacja z inteligentnym tłumem online - część 2/2

W pierwszej części pisałem jak Internet i media społecznościowe dramatycznie skróciły czas reakcji na kryzys. Podałem dziewięć zasad jakimi kierują się firmy w komunikacji kryzysowej online.

W drugiej części powiem o sześciu kluczowych pytaniach jak ograniczyć ryzyko i zwiększyć szanse sukcesu w komunikacji z "inteligentnymi tłumami" w Internecie.

Informacja co sekundę

Eksperci zarządzania kryzysem działają w sekundowym cyklu informacyjnym - to związane jest z wielkim ryzykiem, ale jednocześnie oferuje kapitalne możliwości.

Aby ograniczyć ryzyko i zwiększyć szanse sukcesu, należy odpowiedzieć sobie na sześć zasadniczych pytań:

I. Gdzie Twoi klienci (obecni i potencjalni) spędzają czas w Internecie?

1. Przeprowadź badanie jakie blogi, fora i grupy dyskusyjne, media społecznościowe i inne miejsca w Internecie najchętniej odwiedzają Twoi klienci.

2. Nie chodzi tylko o blogi! Nasze doświadczenie mówi, że ponad połowa konwersacji o naszych klientach w Internecie jest prowadzona na forach dyskusyjnych.

II. Co internauci mówią o Twojej marce, produktach, usługach, branży i konkurencji?

1. Prowadź monitoring konwersacji online przez minimum miesiąc, żeby zorientować się jak oceniana jest Twoja firma.

2. Idealnym rozwiązaniem jest regularny monitoring i raporty o tym co aktualnie mówią internauci.

3. Zakres, głębokość i intensywność monitoringu zależy od liczby komentarzy, trendu (liczba wpisów rośnie lub maleje) i treści.

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Komunikacja z inteligentnym tłumem online - część 1/2

W przeszłość odeszły czasy kiedy od napisania artykułu do druku mijało kilka godzin - dziś teksty są publikowane online zaraz po skończeniu przez dziennikarza ostatniego zdania. Krytyczna publikacja psuje wizerunek i reputację firmy i jej kierownictwa przez lata.

Przed nastaniem ery Internetu firmy przez lata korzystały z luksusu zarządzania komunikacją kryzysową w cyklu 24 godzin. W większości sytuacji informacje o nowym kryzysie były zbierane przez dziennikarzy w ciągu dnia do wieczornych wiadomości w dziennikach telewizyjnych, potem nie schodziły z ust komentatorów przez kilka tygodni i szybko znikały.

Dzisiaj firmowe kłopoty i problemy błyskawicznie przeradzają się w kryzysy, a ich skutki organizacje mogą odczuwać w nieskończoność. Dlaczego? Bo żyjemy w świecie, w którym co sekundę pojawiają się tysiące informacji i komentarzy na blogach, grupach i forach dyskusyjnych i serwisach społecznościowych. Mamy do czynienia z sekundowym cyklem informacyjnym obserwowanym i komentowanym przez "inteligentne tłumy".

"Inteligentny tłum"

Inteligentne tłumy to grupy ludzi organizujących się dzięki komunikacji i technologii i współpracujących, aby osiągnąć wspólny cel. Terminu "inteligentny tłum" pierwszy użył Howard Rheingold w książce "Smart Mobs: The Next Social Revolution". Rheingold pisze: "Wpływ inteligentnego tłumu może być korzystny lub destrukcyjny, przez jednych wykorzystywany do wzmocnienia demokracji, przez innych do koordynowania ataków terrorystycznych."

Internet i media społecznościowe dramatycznie skróciły czas reakcji na kryzys. Dodatkowo, sztaby zarządzania kryzysem muszą brać pod uwagę złożoną i skomplikowaną sieć różnych kanałów komunikacji.

czwartek, 23 grudnia 2010

Ludwik - luddyta społecznościowy

Ludwik jest w moim wieku... ale jego dusza ma ponad dwieście lat. Rok temu kupił pierwszy telefon komórkowy. "Nie potrzebuję elektronicznej smyczy," mówił przez lata.

Ludwik szczerze nienawidzi wszystkiego co wynaleziono po maszynie do pisania. Kiedy pokazałem mu swój profil na Facebooku, mało nie dostał apopleksji.

"Matko boska!" krzyczał. "Co się dzieje z tymi ludźmi? Czy naprawdę wierzą, że kogokolwiek obchodzi czym się prywatnie zajmują?! I o co chodzi z tymi awatarami?"

Rozmowy o nowinkach technologicznych i mediach społecznościowych są dla Ludwika bardzo stresujące. Robi się czerwony na twarzy i podnosi głos. Chyba ma za wysokie ciśnienie.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

7 porad jak zarządzać kryzysem na Facebooku

Nie lubię roli posłańca złych wiadomości, ale nie ma jednej recepty jak zarządzać kryzysem w mediach społecznościowych i nie ma jednej prostej metody jak im zapobiegać.

Wiem, wiem – na wielu blogach można przeczytać coś innego.

Po pierwsze, nie ma dwóch identycznych kryzysów – nie każdy polega na zasypaniu Osi Czasu na Facebooku napastliwymi komentarzami, stworzeniu fałszywego fanklubu, kradzieży profilu firmowego czy założeniu kontrowersyjnej grupy tematycznej.

Gdyby możliwe było skuteczne zapobieganie wszystkim kryzysom na Facebooku, nie mielibyśmy do czynienia z żadną sytuacją kryzysową, prawda?

Kryzysy zazwyczaj pojawiają się tam gdzie się ich NAJMNIEJ spodziewamy i często kiedy jesteśmy pochłonięci pilnym i ważnym zadaniem, na przykład premierą nowego produktu lub usługi.

Oczywiście, każdy może podejmować działania prewencyjne zmierzające do zmniejszenia ryzyka wybuchu kryzysu. Obawiam się jednak, że skoro czytasz ten artykuł prawdopodobnie Twoja firmowa Oś Czasu na Facebooku zasypywana jest agresywnymi wpisami przez fanów odgrażających się, że wolą umrzeć niż dać Ci zarobić choćby złotówkę.

czwartek, 9 grudnia 2010

36 godzin sławy informacji w Internecie

Kiedy informacja przechodzi do historii? Jak długo żyje? Czy można ją reanimować po śmierci?

Kołem napędowym cyklu informacyjnego w mediach jest niespożyty apetyt na nowości.

Cykl informacyjny to czas pomiędzy pierwszą publikacją informacji, a jej następną aktualizacją. Najlepszym przykładem jest poranne wydanie gazety. Od pierwotnej publikacji do podania nowych szczegółów mija doba. Cykl informacyjny w tym przypadku trwa 24 godziny. W tygodniku to 7 dni. W kwartalniku - 3 miesiące.

Wiadomość starzeje się szybciej niż kiedyś. Informacje i nagrania video są szybko aktualizowane. Brak nowych szczegółów lub innego spojrzenia na temat oznacza, że informacja z miejsca jest zastępowana przez najnowsze "sensacyjne" doniesienie.

Trudno usnąć

Całą noc nie spałem po lekturze wyników badania zespołu fizyków statystycznych, którzy obliczyli tempo w jakim spada liczba osób czytających artykuł publikowany w Internecie.

W raporcie "Fifteen Minutes of Fame: The Dynamics of Information Access on the Web" węgierscy fizycy stwierdzają, że większość wiadomości przestaje być czytana po 36 godzinach od umieszczenia w sieci. Mówiąc bardziej dokładnie, artykuł umieszczony w Internecie przeczyta połowa nim zainteresowanych w 36 godzin od publikacji.

Półtora dnia. Tyle żyje artykuł w Internecie.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Zarządzanie kryzysem online za miskę ryżu

Znany producent ekskluzywnych mebli z Dobrodzienia ma kłopot. Związkowcy nie są zadowoleni z zarobków. Akcję protestacyjną rozpoczęli od pikiet w Opolu, Częstochowie i Gliwicach. Powiadomili oczywiście media.

Od publikacji artykułu o proteście przez trzy tygodnie pojawiło się na forum dyskusyjnym w Internecie 179 komentarzy, większość agresywnych, jątrzących, negatywnych. Oto trzy wybrane wypowiedzi (pisownia oryginalna):

1. warszawianka 29.11.10, 19:34: ciekawe ile osób mniej weszło tego dnia do salonów, ale czarny PR im zrobili, ja dwa razy sie zastanowie zanim coś kupie w KLER.

2. mokos99 29.11.10, 20:36: Syn prezesa powiedział nam nawet "będziecie zapier... za miskę ryżu", - łał, prezesowi gratulujemy syna:)) Moze jakies szkolenie z PR dla niego? Albo studia podyplomowe ?:)

3. wybitniemadry 29.11.10, 23:18: protest jest sluszny, synowi wlasciciela spuscic prywatnie wpie... biznes to zysk ale tez negocjacje z pracownikami, bez nich biznesu nie bedzie

Każdy z tych wpisów nie musiał pojawić się w Internecie (czyli na wieczność), gdyby w firmie dobrze działał system zarządzania problemami i ryzykiem. Ale skoro już mleko się wylało, też trzeba sobie z tym poradzić.

poniedziałek, 8 listopada 2010

Jak "kontrolować" serwisy społecznościowe - część 2/2

W pierwszej części pisałem, że mimo dynamicznego rozwoju portali społecznościowych, blogów i mikroblogów firmy wciąż mają duży wpływ na to, co mówi się o marce. Dlaczego? Bo to one sprawują pełną kontrolę nad jakością swej marki, standardem obsługi klienta i komunikacją z otoczeniem.

Firma nadal kontroluje wiele rzeczy. Na przykład,

   1. Jakie produkty i/lub usługi wprowadzi na rynek.

   2. Jak wyceni swoje produkty i/lub usługi.

   3. Kiedy je wprowadzi na rynek.

   4. Komu oferuje swoje produkty i/lub usługi.

   5. Jak traktuje klientów.

   6. Jak traktuje pracowników.

   7. Co robi dla lokalnej społeczności.

Po obu stronach (klient i firma) zmienił się tylko jeden element - liczba i szybkość przekazywania komentarzy wzrosła dziesięciokrotnie. Wpadki firmy każdy może sobie obejrzeć ze szczegółami na YouTube. O pozytywnych doświadczeniach internauci od razu mogą dzielić się na Twitterze.

czwartek, 4 listopada 2010

Jak "kontrolować" serwisy społecznościowe - część 1/2

Przed południem rozmawiałem przez telefon z kierownikiem działu public relations nowego klienta, który przekazał mi obawy związane z utratą kontroli nad tym, co mówi się o firmie w Internecie.

"Wiem, że musimy w końcu uruchomić blog i założyć konto na Twitterze" - powiedział. "Członków zarządu niepokoi jednak utrata kontroli nad tym, co się mówi o firmie."

W słuchawce usłyszałem kilka istotnych - moim zdaniem - argumentów:

   1. Serwisy społecznościowe zwiększą liczbę pogłosek, plotek i komentarzy o firmie.

   2. Serwisy społecznościowe odbiorą kontrolę nad wizerunkiem marki.

   3. Firma nie będzie w stanie zebrać i przetworzyć wszystkich danych potrzebnych do korygowania nieprawdziwych i szkodliwych informacji.

Po wysłuchaniu tych zastrzeżeń zaproponowałem pół żartem, pół serio: "A może pokażemy im, że ta kontrola nie będzie mniejsza od tej jaką mają teraz - bez względu na to jak głęboko zaangażują się w serwisy społecznościowe?"

"Co masz na myśli?", zapytał.

niedziela, 31 października 2010

10 powodów dlaczego czasem jak ognia należy unikać serwisów społecznościowych - część 2/2

W pierwszej części pisałem o pięciu sytuacjach kiedy lepiej nie zabierać głosu w mediach społecznościowych.

Unikaj tych mediów jeżeli nie masz talentu towarzyskiego, nie masz poczucia humoru, dystansu do siebie i nie znosisz krytyki, trudno jest Ci otworzyć się na innych ludzi, Twoim jedynym celem jest sprzedaż i trzeba stale Ci przypominać, że warto te media traktować poważnie.

Dziś kolejne pięć powodów kiedy jak ognia należy unikać serwisów społecznościowych.

1. Wierzysz, że media społecznościowe rządzą się prawami wielkich liczb.

Aha, media społecznościowe to kolejna gra liczbowa. Twój plan medialny to 7,000 zwolenników na Twitterze, 15,000 przyjaciół na Naszej Klasie, 20,000 fanów na Facebooku i liczba subskrybentów RSS porównywalna z najbardziej popularnymi blogerami. Tak? Oczywiście, nie wiesz kim są ci ludzie i do czego są Ci potrzebni, ale te imponujące liczby poprawiają samopoczucie. Prawdopodobnie kupiłeś w tym tygodniu najnowszy model telefonu komórkowego z dotykowym ekranem; może zamówiłeś też iPada, bez zastanowienia do czego możesz go wykorzystać.

2. Masz skłonność do mówienia o cudzych żonach "stara torba" i mężach "dziurawa konewka".

Prezydent nie powinien mówić o swoich wyborcach "ciemna masa" i prezes firmy nie powinien mówić o cudzej żonie "stara torba". Nawet jeśli tak myślisz (bo na przykład, dama maturę zdawała przed wojną) nie możesz tego powiedzieć. Personalne ataki prowadzą donikąd i szybciej niż myślisz zbudujesz sobie społeczność, która bez żadnego sądu i bez najmniejszego wyrzutu sumienia "wirtualnie" skróci Cię o głowę.

3. Jesteś głęboko przekonany, że Twitter i Facebook to wyrafinowane strategie medialne.

Twitter to narzędzie. Facebook też. YouTube podobnie. Wszystkie blogi to narzędzia. Narzędzie bez strategii jest jak armata, która strzela na oślep. "Założę konto na YouTube" to jeszcze nie strategia. Kiedy kupujesz wiertarkę i młotek, nie oczekujesz, że następnego dnia obudzisz się w wyremontowanym mieszkaniu, prawda? Przygotowujesz projekt, planujesz budżet, dzielisz środki, wprowadzasz poprawki do planu, itp. Działania w serwisach społecznościowych wyglądają podobnie. Media społecznościowe to nie Twitter czy Facebook, ale to do czego możesz wykorzystać na przykład Twitter lub Facebook.

czwartek, 28 października 2010

10 powodów dlaczego czasem jak ognia należy unikać mediów społecznościowych - część 1/2

Siedzieliśmy przy ognisku w większym gronie. Trochę wina, trochę muzyki... nie, śpiewów nie pamiętam... Rozmowa zeszła na... oczywiście... serwisy społecznościowe. Kto ma? Kto nie ma? Ile czasu spędzamy na Facebooku, Twitterze, YouTube?

Kolega milczący do tej pory – zawodowy strażak – przyznał, że nie lubi tych serwisów. Chwila ciszy. "Dlaczego?" "Bo ja się tam źle czuję, bo to takie sztuczne... nienaturalne..." Media społecznościowe - mimo że ogromnie popularne - nie są dla wszystkich.

Każda organizacja, nawet najmniejsza, może znaleźć w mediach społecznościowych coś wartościowego, ale to wcale nie znaczy, że te serwisy są stworzone dla każdego.

Czy TWOJA firma powinna udzielać się w serwisach społecznościowych? Może tak, może nie.

Oto 10 powodów dlaczego czasem jak ognia należy unikać mediów społecznościowych:

1. Nie masz talentu towarzyskiego (i nie masz ochoty udawać, że jest inaczej).

Media społecznościowe są dla ludzi. Jeżeli w dzieciństwie nikt nie chciał się z Tobą bawić, w szkole średniej nie chodziłeś na prywatki, na studiach nigdy nie spałeś w akademiku (mówię o noclegu, nie o mieszkaniu), lepiej trzymaj się od serwisów społecznościowych z daleka. Nie ma nic gorszego od udzielania się w mediach społecznościowych tylko po to, żeby pokazać całemu światu, że... nie powinieneś tego robić. Wszyscy niewdzięcznicy (czytaj: Twoi klienci) codziennie będą Ci za to dziękować.